Niektórzy politycy wciąż myślą, że polityka nie jest dla kobiet.

Wiedziałam, że nazwą mnie awanturnicą, że będą próbowali wyśmiać, bo to styl na PiS. To co działo się w studiu po moim wyjściu pokazało, że bez instrukcji z góry panowie nie radzą sobie z błazenadą.

Wchodząc do polityki myślałam, że posłowie czytają ustawy a media są zainteresowane ich merytoryczną zawartością. Dziś już wiem, że idealistów w polityce zostało niewielu, podobnie jak osób identyfikujących się ze swoim przekazem. Partyjny przekaz dnia wyłączył niektórym myślenie, poczucie odpowiedzialności za słowo. Opluj i zapomnij a następnego dnia z uśmiechem podaj rękę – to gra, w którą dziś masowo grają politycy. W tę grę grają też niektóre media. W mediach sterowanych przez partie polityczne staje się ona coraz bardziej brutalna.

Sobota godzina 23.00 dzwoni do mnie Przyjaciel z zapytaniem czy to prawda, że Ryszard został zatrzymany przez służby specjalne pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji, bo tak podała telewizja publiczna? Zamarłam, zaufanie do szefa podpowiada mi jednak, że to niemożliwe. W drugiej sekundzie przychodzi otrzeźwienie ale i tak postanawiam sprawdzić o co chodzi. Jeśli takie kłamstwo padło na antenie to ktoś zdecydowanie przekroczył granice wolności mediów. Co z tego, że to fake news, który w kolejnej minucie zostaje zdementowany, wiadomość zaczyna żyć swoim życiem w sieci.

Czy głupota dziennikarza czy celowe działanie kierowało pomysłodawcą pewnie nie dowiemy się nigdy. Podobnie jak tego czy działał na zlecenie czy chciał przypodobać się władzy, którą zresztą osobiście reprezentował w ostatnich wyborach do parlamentu na liście nr 1. Wiedziałam jedno, nie mogę się na to zgodzić w milczeniu, polityka „rzuć błotem a coś się przyklei” to polityka, z którą chcę walczyć.

Niedziela godzina 9.50, rusza program Woronicza17, którego jestem gościem. Mało spałam, emocje wciąż buzują. Jak zacząć normalnie rozmawiać o Polsce po czymś takim? Nikt nie przeprosi? Jakby nigdy nic zaczniemy nowy dzień i kolejna manipulacja TVP przejdzie po cichu do historii? Przez ostatnie tygodnie tyle kłamstw, prowokacji i oszczerstw padło pod adresem moich koleżanek i kolegów, a tak niewielu zwróciło na nie uwagę. Czas to przerwać, tu i teraz.

Wielu zapewne myśli, że moje wyjście ze studia TVP było przemyślane i wyreżyserowane. Wchodząc do studia nie miałam w planach wyjść z niego po 10 minutach.

Ruszył program, Panowie jakby nigdy nic rozmawiają o samorządzie, czy prezydenci, burmistrzowie i wójtowie powinni mieć ograniczoną kadencyjność. Chwilę wcześniej dostałam wiadomość: MUSISZ COS ZROBIĆ! Pewnie, że muszę ale czy pozwolą mi powiedzieć widzom na co się nie godzę? Przecież siedzę w TVP ... Powiedziałam i wyszłam.

Wiedziałam, że nazwą mnie awanturnicą, że będą próbowali wyśmiać, bo to styl na PiS. To co działo się w studiu po moim wyjściu pokazało, że bez instrukcji z góry panowie nie radzą sobie z błazenadą. Tekst posła Jakubiaka z Kukiz15 sugerujący, że może schowałam się pod stołem, obnażył tylko myślenie konserwatywnych polityków, którzy wciąż tkwią w przekonaniu, że polityka nie jest dla kobiet. Do boju ruszyli pisowscy hejterzy ale i oni tym razem nie dali rady narzucić myślenia Polakom, bo Polacy wciąż potrafią myśleć.

Wczoraj okazało się, że Maciej Pawlicki został odsunięty od prowadzenia programu Studio Polska. Plotki niosą, że program ma zniknąć z anteny. Nie wiem czy aby na pewno ukarany został sprawca całego zamieszania czy Pan Pawlicki stał się jedynie kozłem ofiarnym ale mam przekaz dnia do dziennikarzy: jak przyjdzie czas nikt za wami nie stanie a imię macie jedno.

Ta sytuacja przywraca mi wiarę, że protesty opozycji mają sens, że nie możemy się poddawać, godzić na kłamstwo i bezczelne prowokacje.
Trwa ładowanie komentarzy...