Oddajcie ziemię Polakom!

Ziemia rolna, która wcześniej była dobrą lokatą, dziś często staje się ciężarem. Nie ma tygodnia bym nie słyszała, że ktoś ma problem ze zbyciem jakiejś działki, części lub całości gospodarstwa rolnego. Wszystko dlatego, że minister Jurgiel miewa niespokojne sny, w których obcokrajowcy masowo wykupują polską ziemię.

Od roku nabywcą ziemi rolnej w Polsce może być jedynie rolnik, państwo i kościół, to jeden z efektów "dobrej zmiany". W ten sposób PiS postanowiło obronić polską ziemię przed jej masowym wykupem przez obcokrajowców. Przepisy łamią podstawowe prawa obywateli, czym nikt w gronie polityków PiS-u się już chyba nie martwi. Martwią się natomiast Polacy, którzy mają dziś ogromny problem ze sprzedażą takiej ziemi. Według szacunków liczba transakcji ziemią rolną spadła aż o 80%. Handel odbywa się głównie małymi działkami, do 3000 m kw, które za naszą namową zostały wyłączone z nowych restrykcji.



Problem potęguje fakt, że przepisy o ziemi rolnej dotyczą wielu gruntów, które już nigdy nie będą uprawiane. Wiele działek z taką klasyfikacją leży w granicach administracyjnych miast. Nieruchomości w miastach w zasadzie nie są już wykorzystywane na cele rolne, a mimo to ich właściciele nie mogą nimi swobodnie dysponować. Nie mogą sprzedać ich po dobrej cenie rynkowej pod nowe inwestycje. Mało tego, jeśli działka ma więcej niż 3000 m kw i nie posiada odpowiedniego planu zagospodarowania przestrzennego, będą mieli ogromny problem by na niej wybudować wymarzony dom lub inny budynek na własne potrzeby. Wszystko dlatego, że minister Jurgiel miewa niespokojne sny, w których obcokrajowcy rzucają się na polską ziemię. Jakoś nie zauważyłam aby w moim rodzinnym mieście, ziemia pozostająca w wolnym obrocie była masowo wykupywana przez obywateli innych krajów Unii Europejskiej.

W ten sposób ziemia rolna, która wcześniej była dobrą lokatą, dziś często staje się ciężarem. Nie ma tygodnia bym nie słyszała, że ktoś ma problem ze zbyciem jakiejś działki, części lub całości gospodarstwa rolnego. Ostatnio do mojego biura napisał Pan Edmund.

Historia Pana Edmunda
Pan Edmund jest rolnikiem. Posiada gospodarstwo o powierzchni ponad 400 ha, a więc takie, które w świetle nowych przepisów jest nadmierną koncentracją grunów. (Ustawa dziś przewiduje, że ziemię rolną może kupić rolnik ale do maksymalnie 300 ha.) Gospodarstwo Pana Edmunda stało się kulą u nogi, nie może dostać na nie kredytu na działalność rolniczą, nie może też go sprzedać w całości i w spokoju przejść na emeryturę. Taki prezent dostał od państwa po latach ciężkiej pracy na roli.

Nie może sprzedać ziemi na rynku ale uwaga - może oddać ją kościołowi! Jeszcze w trakcie prac nad ustawą jeden z posłów PiS tak właśnie argumentował wprowadzenie furtki na zakup ziemi przez kościół. Podczas obrad komisji usłyszeliśmy, że wierni przechodząc na emeryturę chętnie oddają ziemię swojej parafii i powinni dalej mieć taką możliwość. Osobiście uważam, że lepiej by było gdyby Pan Edmund sprzedał swoje gospodarstwo i pojechał na wycieczkę dookoła świata, użył życia i doznał radości.

Problem ceny.
W roku ubiegłym średnia cena gruntów rolnych (za 1 ha) utrzymała się na porównywalnym poziomie, jak rok wcześniej. W ostatnich miesiącach obserwujemy jednak spadki cen ziemi rolnej i to tej najlepszej jakości - to właśnie te grunty zostały objęte największymi restrykcjami. Jeśli spadki cen się utrzymają, w ogromnych tarapatach znajdą się osoby, które pod zastaw gruntów rolnych wzięły kredyt. Problem może w dużym zakresie dotknąć rolników. W wyniku obniżenia wartości gruntu banki mogą poprosić o dodatkowe zabezpieczenie kredytu.

Wracając do miasta.
Dalsze trwanie przy obecnych przepisach grozi znacznym wzrostem cen ziemi nierolniczej w miastach. Wzrost ten może być następstwem braku ziemi pod inwestycje mieszkaniowe, przemysłowe czy komercyjne. Te wyższe ceny Polacy będą musieli zapłacić m.in. w cenie mieszkania. Jeśli PiS rzeczywiście chce dbać o rozwój mieszkalnictwa, powinien też dbać o stabilność cen ziemi i poprzeć nowelizację ustawy Klubu Nowoczesna. Choć ustawa o ziemi wymaga dużych zmian, zaproponowaliśmy małą nowelizację, uwalniającą obrót ziemią rolną w miastach. Taka zmiana nie wchodzi w kolizję z nadrzędnym celem Ministra Jurgiela obrony ziemi faktycznie wykorzystywanej przez rolników.

Grunty rolne a łączenie kopalń
O tym, jakie problemy wywołuje kontrowersyjna ustawa o ziemi przekonał się ostatnio sam PiS. Nowe przepisy uniemożliwiły proces łączenia się kopalń bo ziemia będąca w ich posiadaniu ma zazwyczaj charakter rolny. Skoro taką ziemię może kupić tylko rolnik, państwo i kościół, to nie może nabyć jej kopalnia. Przeniesienie majątku z jednego podmiotu na drugi stało się więc niemożliwe.

Niespokojne sny Ministra Jurgiela to spory problem narodu. Pan Minister chcąc bronić ojcowizny przed obcokrajowcami, „obronił” ją jeszcze bardziej przed Polakami.
Trwa ładowanie komentarzy...