Drugi rozbiór OFE?

Najprawdopodobniej jeszcze w tym miesiącu rządu zajmie się tematem Otwartych Funduszy Emerytalnych. PiS chce zamknąć rozdział historii pt. OFE ale wciąż trwają spory, w którą stronę pójść: oddać resztę pieniędzy obywatelom czy zgarnąć na obietnice wyborcze PiS. Pomimo wcześniejszych zapewnień, Minister Rafalska nie poddaje się i próbuje przeforsować swoją wizję drugiego rozbioru OFE.

Plany dotyczące całkowitej likwidacji OFE wciąż budzą spore wątpliwości. Wszyscy dobrze pamiętamy, że umowę na otwarcie konta w OFE podpisywaliśmy osobiście na własne nazwisko. Niegdyś byłam przekonana, że jak konto otwiera się imiennie i zasila własnymi pieniędzmi to nie ma możliwości by Państwo te pieniądze zabrało. Historia pokazała co innego. Poprzedni rząd PO-PSL zabrał część środków zgromadzonych w OFE by spłacić własne długi i uchronić się przed przekroczeniem kotwicy konstytucyjnej długu w wysokości 60% do PKB. Kroplę goryczy dolał wyrok TK uznający, że nie są to pieniądze Polaków lecz państwa. Niektórzy komentatorzy mówili wtedy, że TK stanął po stronie państwa a nie obywateli bo państwo zwrotu tych środków by nie „przeżyło”. Jedno jest pewne, zdecydowanie łatwiej było je zabrać niż oddać. Wszystko to sprawiło, że umowy podpisane przez młodych ludzi w 1999 roku z nadzieją na godną emeryturę straciły wartość, a reforma systemu emerytalnego znaczenie.


Co dalej?
Z jednej strony część Polaków dalej uważa, że pieniądze zgromadzone w OFE są bezpieczniejsze niż w ZUS i posiadają realną stopę zwrotu a nie wydumaną waloryzację. Z drugiej zdajemy sobie sprawę, że pierwszy rozbiór OFE rozmontował ich mechanizmy ochronne.

Co planuje rząd Beaty Szydło?
Minister Rafalska w dalszym ciągu uważa, że reszta pieniędzy z OFE powinna trafić do ZUS i załatać dziurę w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. To znaczy, że kolejnych 150 MLD złotych zostanie przejedzone. Co więcej ich kosztem PiS przed kolejnymi wyborami będzie udawać, że stan finansów publicznych jest dobry, że ministerstwo finansów uszczelnia skrzętnie system podatkowy i stąd pieniądze na 500+ i obniżenie wieku emerytalnego. Takie działanie jest nie do przyjęcia. Po pierwsze Polacy nie chcą wspierać studni bez dna swoim kosztem. Po drugie nie taka była umowa społeczna.

Czego innego chce Wicepremier Morawiecki. Jego zdaniem 75% środków miałaby trafić na Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego a 25% do Funduszu Rezerw Demograficznych. Plotki niosą, że owe 25% zasili FRD tylko na 1 dzień a zaraz potem przejmie je Polski Fundusz Rozwoju. W ten sposób Ministerstwo Rozwoju pozyska środki na rozwój, których nie dostało z budżetu. Pytanie tylko dlaczego znów naszym kosztem.

W mojej ocenie resztę pieniędzy trzeba oddać Polakom. Na IKZE powinno jednak trafić nie 75 a 100% środków, co więcej ważne jest kto będzie je prowadzić. Nie widzę powodu dla którego Polacy mięliby płacić kolejny haracz ze swoich ciężko wypracowanych pieniędzy. Nie widzę też powodu by poprzez OFE przeprowadzać masową nacjonalizację prywatnych przedsiębiorstw, które przy udziale Otwartych Funduszy Emerytalnych pozyskiwały środki na inwestycje a z taką nacjonalizacją będziemy mięli do czynienia jeśli IKZE będą prowadzone przez jednostki publiczne. Państwo polskie powinno raz na zawsze przyznać, że są to pieniądze obywateli i zapewnić nas, że już nigdy nikt po nie nie sięgnie.

Czy wersja Minister Rafalskiej jest w ogóle do wykonania?
Poza tym, że w dalszym ciągu nie uważam by Państwo miało prawo zabierać nasze środki do ZUS, zastanawiam się jak Pani Minister chciałaby je zamienić na płynne środki. Większość ze 150 MLD pozostałych w OFE znajduje się w akcjach prywatnych firm i ich szybka wyprzedaż grozi poważnymi problemami na polskim rynku kapitałowym. Decyzja zapadnie niebawem.
Trwa ładowanie komentarzy...