O autorze
Członkini prezydium klubu poselskiego Nowoczesna. Wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Ekonomistka i politolożka z kilkunastoletnim doświadczeniem w zarządzaniu biznesem. Szczęśliwa mama dwóch córek, mężatka.

Rząd niewykorzystanych szans

PiS chwali się wzrostem gospodarczym. W tym roku PKB rośnie w tempie 4% ale nikt nie wspomina, że takie tempo rozwoju dziś to żadne mistrzostwo świata. Polska coraz gorzej prezentuje się na tle regionu. Dobrą koniunkturę na świecie wykorzystujemy więc słabo, bardziej jednak niepokoi fakt, że przejadamy pieniądze nie rozwiązując najistotniejszych problemów Polek i Polaków.

W pierwszym półroczu tego roku szybciej od Polski rozwijało się aż 5 krajów w regionie: Rumunia, Słowenia, Estonia, Łotwa i Czechy. W ujęciu kwartalnym szybciej rozwijały się też dwa państwa tzw. starej Europy – Holandia oraz Szwecja.



O ile szybszy wzrost Rumunii nie musi być dla nas powodem do niepokoju, gdyż jest to mniej rozwinięty kraj, korzystający z prostych mechanizmów wzrostu. O tyle fakt, że szybciej od Polski rosną kraje bogatsze jest już bardzo niepokojący.

PiS nie ma pomysłu jak rozwiązywać istotne problemy i wykorzystać dobrą koniunkturę.
Wzrost gospodarczy wciąż oparty jest na konsumpcji, a inwestycje stoją w miejscu. Po załamaniu się inwestycji w roku ubiegłym ten miał przynieść istotne ożywienie. Tak się nie stało. Firmy wciąż inwestują niechętnie.

W pierwszym półroczu br. zainwestowały o 1,7% mniej niż rok wcześniej, a już rok ubiegły był najsłabszy w ostatniej dekadzie. Szczególnie niepokoi fakt, że największy spadek - ponad 17% - odnotowaliśmy w gronie małych firm, które zatrudniają do 50 osób. Rząd miał wspierać małe, rodzime przedsiębiorstwa. Te dane potwierdzają, że nie wyszło.

Brak rąk do pracy może wstrzymać dalszy rozwój.
Pomimo spadku bezrobocia w dużych miastach do absolutnego minimum: Kraków 3,1%, Warszawa 2,4%, Poznań 1,7%, rząd nie przedstawił żadnego pomysłu wspierającego migrację pracowników.

Istotnym problemem dla gospodarki jest też fakt, że płace rosną szybciej niż wydajność pracy. W dłuższym okresie sytuacja ta może wywołać spore problemy, pracodawcy, będą bowiem tracić rentowność działalności lub konkurencyjność produkcji. Sposobem wyjścia z tych trudności będzie podnoszenie cen a to trudne do zaakceptowania dla naszych portfeli. Tam gdzie wprowadzenie wyższej ceny nie będzie możliwe trzeba będzie ograniczyć działalność, nikt przecież nie lubi zamykać kontraktów czy zleceń ze stratą. PiS obiecywał obniżać podatki i koszty pracy, pobudzać inwestycje w nowe technologie ale za dużo pieniędzy przejada.

PiS kolejny raz przejada dobrą koniunkturę.
Jarosław Kaczyński z ekipą kolejny raz trafił na dobrą koniunkturę gospodarczą na świecie i kolejny raz nie potrafi tego faktu odpowiednio wykorzystać by wypchnąć Polski z tzw. pułapki średniego wzrostu. Nieodpowiedzialność rządzących odbije się Polakom dużą czkawką. Jeśli gospodarka zwolni nie będziemy w stanie obsługiwać wyższych wydatków socjalnych a poziom zadłużenia kraju nie pozwala już na kolejne deficytowe lata.

Rząd planuje horrendalnie wysoki deficyt na rok przyszły.
Obecnie PiS chwali się nadwyżką budżetową a na rok przyszły zaplanowano deficyt w wysokości ponad 41 mld zł. Oznacza to, że skala uszczelnienia systemu podatkowego jest dużo niższa niż głoszą to tuby propagandowe rządu a obecna nadwyżka to w dużej mierze efekt działań jednorazowych. Prawda na temat uszczelnienia wyjdzie na jaw już na koniec tego roku. Jeśli ostatecznie odnotujemy deficyt na poziomie około 40 mld zł będzie to oznaczać, że rząd chwalił się nadwyżką przed zapłaceniem rachunków.

Wielkość deficytu budżetu państwa też wypada negatywnie na tle innych państw UE.
Według planów na rok przyszły będziemy mieć trzeci największy deficyt w UE - po Rumunii i Francji. Lepiej od nas wypadną nawet kraje kojarzące się z fatalną polityką budżetową i potężnym kryzysem – Grecja (0,6%), Włochy (-2,3%) czy Hiszpania. Aż 8 krajów UE ma na przyszły rok prognozowaną nadwyżkę budżetową – mimo tego, że 6 z nich będzie rosło wolniej niż Polska.

Rząd Beaty Szydło to rząd niewykorzystanych szans.
Rząd obecną dobrą koniunkturę gospodarczą przejada nie rozwiązując istotnych problemów Polek i Polaków. Rozdaje pieniądze znacznie zwiększając nakłady socjalne a nie przeznaczając ich tam gdzie są naprawdę konieczne. Służbie zdrowia grozi prawdziwa zapaść co bezpośrednio odbije się na naszym życiu i zdrowiu a Minister Zdrowia rozkłada ręce. Jedyne co Minister Radziwiłł potrafi zaproponować to zwiększenie nakładów na zdrowie do poziomu 6,5% PKB w następnej kadencji. Nie na tym polega odpowiedzialne rządzenie państwem. Dla porównania już dziś w Portugalii na zdrowie przeznacza się 10% PKB, w Niemczech – 11,3% a w USA - 17,9%.
Trwa ładowanie komentarzy...