O autorze
Członkini prezydium klubu poselskiego Nowoczesna. Wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Ekonomistka i politolożka z kilkunastoletnim doświadczeniem w zarządzaniu biznesem. Szczęśliwa mama dwóch córek, mężatka.

Rząd jak kreatywny księgowy.

Premier Mateusz Morawiecki jako prezes banku dobrze nauczył się przestawiać cyfry w tabelkach by wynik zachwycał właściciela banku. Dziś nabytymi w biznesie umiejętnościami mami Polaków udając, że mamy zdrowe finanse publiczne.

Rok temu Ministerstwo Finansów przerzuciło z grudnia na styczeń VAT, w tym pieniądze, na pokrycie deficytu w ZUS. Wszystko po to by od stycznia chwalić się sztucznie wykreowaną nadwyżką budżetową a w rezultacie zanotować spory deficyt. Te kłamstwa mają zbudować w oczach Polaków obraz rządu dbającego o finanse publiczne, tymczasem wciąż się zadłużamy na koszt przyszłych pokoleń.

Podatki w styczniu niższe od wyniku z roku ubiegłego.
Styczniowy wynik wpływów z podatku VAT jest niższy od ubiegłorocznego o 3,6 mld złotych. Co się stało? Czyżby przestępcy znów zaczęli wyłudzać VAT? Nic z tego, po prostu wynik sprzed roku był sztucznie zawyżony i trudno było go ponownie uzyskać.

Wielokrotnie udowadniałam w Sejmie, że rząd głosząc w 2017 roku, że ma nadwyżkę wprowadzał opinię publiczną w błąd a wynik na koniec roku i tak będzie ujemny. Trwając w tym kłamstwie rząd bazował na 2 kwestiach. Po pierwsze, przerzuconym między grudniem 2016 a stycznie 2017 VATem oraz zmianach legislacyjnych w prawie podatkowym. Po drugie na niezapłaconych rachunkach. Przełom roku dokładnie to potwierdził.


Jak zawsze deficyt.
Najpierw dowiedzieliśmy się, że deficyt ubiegłego roku wyniesie jednak ponad 25 mld złotych. Niby mniej niż planowano ale jednak przy ograniczonych wydatkach inwestycyjnych, historycznie najwyższej wypłacie zysku z NBP, przeksięgowanych z roku na rok wpływach VAT i bardzo dobrej koniunkturze gospodarczej na świecie to jednak sporo. W takich latach, jak miniony 2017, powinniśmy notować nadwyżkę, która stanowić będzie bufor bezpieczeństwa na lata „chude”. Tak zresztą dzieje się obecnie w wielu krajach europejskich.

Większość minusa w kasie państwa narosła w samym grudniu, gdyż dopiero wtedy rząd popłacił gro swoich zobowiązań. Mogę się założyć, że raport NIK, kolejny rok z rzędu, pokaże duże przeterminowania w płatnościach. Wiedzą to dobrze przedsiębiorcy i samorządowcy, którzy na pieniądze z ministerstwa czasami czekają miesiącami.

Wracając do podatku VAT.
Parę dni temu okazało się, że sukcesywny wzrost wpływów z podatku VAT załamał się. Styczeń przyniósł 17% spadek wpływów w stosunku do tego samego okresu roku ubiegłego. Ministrowie od finansów przekonują, że to efekt wyższych inwestycji w końcówce roku ubiegłego. Nie nie nie! Nie mogło być inaczej, bo wynik sprzed roku był zawyżony o około 5 mld złotych. Fakt ten potwierdził nawet raport NIK z badania wykonania budżetu.

Gorszy wynik wpływów z VAT przełożył się na słaby wynik stycznia, a mimo to Premier znów może pochwalić się nadwyżką budżetową i to rekordowo wysoką, bo sięgającą ponad 8 mld zł. Jak to się stało? Nie wyszedł wynik po stronie wpływów to zaniżono wynik po stronie kosztów. Styczniowe wydatki państwa były najniższe od 2009 roku.

Państwo nie jest oszczędne.
Czy to trwałe oszczędności? Nic z tego. To, że administracja PiS do oszczędnych nie należy to już dawno wiemy. Premie, wydatki na tzw. cele reprezentacyjne czy ochrona miesięcznic smoleńskich sporo nas kosztują. Miała być praca, pokora, umiar jest przepych, arogancja i luksus.

Z czego więc wynikają niższe wydatki w styczniu? Ze sztucznie wykreowanych oszczędności. Zdaniem ministerstwa finansów oszczędności dała niższa dotacji z budżetu państwa do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w ZUS. Mniejsza dotacja była z kolei możliwa dzięki większym wpływom do ZUS ze składek. I tu niestety znów przyłapaliśmy ministerstwo na kłamstwie. Ta niższa dotacja w styczniu 2018 to efekt zapłacenia wyższej dotacji dla FUS w grudniu 2017 i zapewne wstrzymania wielu innych płatności.

Rząd jak kreatywny księgowy a Premier jak prezes banku.
Niezależnie od tego jak dalej potoczy się sytuacja z nadwyżką czy też deficytem finansów publicznych, jedno o rządzie PiS możemy powiedzieć na pewno: jest jak ten kreatywny księgowy, któremu lepiej nie ufać.

Trzeba przyznać, że Premier Morawiecki będąc prezesem banku dobrze nauczył się przestawiać cyfry w tabelkach. Przecież najważniejsze zadanie to pokazać właścicielowi dobry wynik finansowy i wzrosty sprzedaży. Papier jak to mówią przyjmie wszystko, tabelka też, tylko proszę nie mówcie teraz, że mamy dobrą sytuację w ZUS.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...